Kilka pytań do… – wywiad z Magdaleną Jelonkiewicz-Bałdys, certyfikowanym coachem

Czym właściwie jest coaching i skąd bierze się jego popularność? Jakie są korzyści z bycia trenerem i czy decyzja o zostaniu trenerem to pierwszy krok do odmiany w życiu? Odpowiedzi na te pytania udziela Magdalena Jelonkiewicz-Bałdys, certyfikowany coach i trenerka biznesu, właścicielka firmy szkoleniowej SKILLS FACTORY w Radomiu

 

 

  • Słowa coach, coaching stają się coraz bardziej popularne. Co jest przyczyną ich popularności i co tak naprawdę oznaczają?

Magdalena Jelonkiewicz-Bałdys: Coaching wywodzi się ze sportu. Zapewne znany jest wszystkim popularny motyw z amerykańskich filmów – oto spisaną na straty drużynę sportową przejmuje nowy trener (ang. coach) , którego niekonwencjonalne metody pracy prowadzą zawodników do zwycięstwa w finałowej minucie filmu.

Jak on to robi? Przede wszystkim coach konsekwentnie wierzy w potencjał tkwiący w swoich ludziach. Zagrzewa ich do walki, stawia wyzwania, dzięki którym pokonują własne słabości i zaczynają wierzyć w siebie. Początkowy opór przed nowymi zasadami współpracy z biegiem czasu zmienia się w zaangażowanie, odpowiedzialność za siebie i sukces drużyny.

Tak właśnie działa coaching. Najprościej rzecz ujmując, coaching to praca nad osiągnięciem celu obranego sobie przez klienta. Spotkania z coachem, tzw. sesje odbywają się regularnie (na przykład raz na dwa tygodnie) i trwają około godziny. Sesje to nic innego jak rozmowa podczas której uzyskuje się nową, szerszą perspektywę na sytuację, w której klient się znajduje. Coach pomaga doprecyzować cel oraz sposoby jego realizacji.

Same cele mogą być różne. Wiele z nich dotyczy zmiany (np. ścieżki zawodowej) lub pracy nad stawaniem się lepszym partnerem, szefem, rodzicem poprzez  rozwój pożądanych cech osobowościowych. Przychodzą też osoby, które poszukują własnej drogi życiowej.

Bez względu na obrany cel, w trakcie trwania coachingu klient mierzy się z własnymi ograniczającymi przekonaniami i weryfikuje swój system wartości, który jak wewnętrzny kompas pomoże mu w przyszłości podejmować właściwe decyzje.

Myślę, że przyczyną popularności tej metody jest jej prostota i skuteczność polegająca na ruszeniu się z miejsca, dzięki optymistycznemu patrzeniu w przyszłość i skupieniu się na rozwiązaniach, a nie przeszkodach w realizacji celu.

  • Ludzie, którzy zostają coachami, mówią, że to zmieniło ich życie? Jak to jest w Pani przypadku? Dlaczego tak się dzieje?

M.J.B.: Czy coaching zmienia życie? To odważna teza. Na pewno inspiruje do nowego sposobu myślenia – szeroko zakrojonego i zorientowanego na celu, przy stałym wykorzystywaniu i pogłębianiu własnych umiejętności. Co klient zrobi z takim nowym myśleniem – to już jego sprawa. Może postanowić zmienić swoje życie, lecz równie dobrze może odkryć, że to, w jakim jest teraz miejscu, jest dla niego najwłaściwsze. Wówczas mamy do czynienia ze zmianą adaptacyjną, która polega na odmiennym sposobie postrzegania rzeczywistości.

Moja przygoda z coachingiem rozpoczęła się w 2006 roku, gdy mieszkałam jeszcze w Dublinie. Marzyłam wtedy o tym, by spróbować własnych sił jako dziennikarka na emigracji. Ku mojemu zdumieniu, zaledwie kilka sesji coachingowych rozprawiło się z moimi wewnętrznymi obawami i zmotywowało do systematycznej pracy przekuwania marzeń w cele. W rezultacie zostałam dziennikarką tygodnika mniejszości narodowych Metro Eireann oraz freelanserem dla prestiżowego dziennika The Irish Times, z którym do dziś współpracuję.

Najcenniejsze doświadczenie wyniesione z coachingu to wgląd w siebie, wiedza, w jakich warunkach działam najskuteczniej oraz co mnie motywuje do tego, by wytrwale dążyć do celu.

Muszę podkreślić, że coaching to nie jest uniwersalne panaceum, które „łatwo i skutecznie zmieni Twoje życie”. To metoda pracy dla ludzi ambitnych, którzy mają odwagę stanąć oko w oko z własnym „wewnętrznym leniuszkiem”, podszeptującym zniechęcające zdania: „to nie ma sensu”, „inni są lepsi”, „jak nie masz znajomości, to i tak ci się nie uda”. Coaching działa tylko wtedy, gdy klient naprawdę pragnie zmiany.

  • Jakie są korzyści z bycia trenerem?

M.J.B.: Zapewne każdy trener ma na to pytanie inną odpowiedź. Dla mnie największą korzyścią jest to, że lubię swoją pracę – bycie w ciągłym ruchu, kontakty z przedsiębiorstwami z różnych branż. Ta praca niesie ze sobą stale nowe wyzwania. Każda firma jest inna i ma odmienne potrzeby szkoleniowe. Ich rzetelna diagnoza umożliwi zaprojektowanie takiego szkolenia, które przyniesie wymierne efekty, poparte wynikami poszkoleniowej ewaluacji.

Podczas samego szkolenia ogromną satysfakcję sprawia mi doświadczanie procesu grupowego – obserwowanie zmian, jakie zachodzą w poszczególnych uczestnikach oraz jak to wpływa na działanie zespołu i w efekcie całej organizacji. Odpowiednio dobrana wiedza merytoryczna poparta ćwiczeniami w praktyce oraz wymiana doświadczeń umożliwia pracownikom spojrzenie na siebie z innej perspektywy. Dzięki temu poszerzają swoje horyzonty, wychodzą poza utarte schematy i nawykowe sposoby myślenia.

Szczególnie wartościowe są dla mnie momenty, w których pracownicy spostrzegą, zrozumieją i zaakceptują indywidualne różnice między sobą. Wówczas znikają osobiste animozje, a efektywność zespołu wzrasta. Jest to również cenne doświadczenie dla tych menedżerów, którzy kładą duży nacisk na produktywność zespołu, kosztem budowania i podtrzymywania emocjonalnej więzi między nimi. Tymczasem, aby zespół działał sprawnie, musi równolegle funkcjonować na obu płaszczyznach: zadaniowej i społecznej.

  • Kto powinien, według Pani, podjąć kształcenie na kierunku studiów podyplomowych Coaching i jakie są perspektywy po ukończeniu tego kierunku?

M. J. B.: Wierzę, że na programie studiów podyplomowych z Coachingu skorzysta każdy, kto jest zainteresowany rozwojem osobistym i kształceniem przez całe życie – coaching to metoda, którą z powodzeniem można stosować i w biznesie, i w życiu osobistym.

Na studiach nie zawiodą się menedżerowie, liderzy zespołów i przedsiębiorcy, którzy widzą wartość w coachingowym zarządzaniu przez cele. Dotyczy to również pracowników działów HR, trenerów biznesu, doradców zawodowych czy nauczycieli. Dzięki studiom uzupełnią i rozwiną swoją dotychczasową wiedzę najnowszymi trendami na rynku, który coraz bardziej docenia współpracę ze specjalistami posiadającymi dyplom coacha.

Warto dodać, że Izba Coachingu od kilku lat propaguje ideę coachingu w Polsce i dokonuje starań, aby zawód coacha został wpisany w rejestr zawodów w Polsce. To z pewnością ułatwi przyszłym coachom poruszanie się po rynku.

  • Podejmuje Pani współpracę z różnymi instytucjami. Dlaczego tak różne instytucje potrzebują dziś wsparcia coacha? Jakie korzyści dla instytucji wynikają ze współpracy z coachami?

M. J. B.: Coaching i szkolenia pełnią niezwykle ważną rolę w społeczeństwie i gospodarce opartej na wiedzy. Aby przetrwać w szybko zmieniających się warunkach rynkowych, trzeba stale się rozwijać. Nie wystarczy już tylko delegować i kontrolować postępy pracy. Coraz więcej instytucji wdraża koncepcję organizacji uczącej się, dostrzega wartość w uzupełnianiu, aktualizowaniu wiedzy i kompetencji niezbędnych do lepszego osiągania strategicznych celów.

Nie dziwi fakt, że „umiejętność wnioskowania”, „inteligencja emocjonalna” i „zdolności adaptacyjne” pojawiają się jako pierwsze w raporcie „Kompetencje przyszłości w pracy 2020” opracowanym przez grupę badaczy z University of Phoenix w zeszłym roku.

Coaching, przede wszystkim, pomaga pracownikom rozwinąć ich potencjał, pokonywać przeszkody i osiągać wyznaczone cele. Jednocześnie rozwija ich inteligencję emocjonalną,  ucząc jak obserwować i rozpoznawać własne reakcje i zachowania, rozumieć ich przyczyny, by w następnej kolejności móc sobą świadomie zarządzać.

Pracownicy, którzy skorzystali z coachingu, są świadomi swojego potencjału, pracują wydajniej, są bardziej kreatywni i elastyczni. Jednocześnie rośnie ich poczucie odpowiedzialności za siebie i ich rolę w organizacji. Dzięki samoświadomości, potrafią skutecznie radzić sobie ze stresem w pracy. W rezultacie poprawiają się ich jej relacje z  klientami i współpracownikami, z czego korzysta cała organizacja.

  • Jaki jest rynek regionu radomskiego w zakresie coachingu? Czy instytucje chętnie nawiązują współpracę?

M. J. B.: Działy HR większych przedsiębiorstw znają metodę i są chętne, by zatrudnić coacha do własnych projektów.  Również firmy z sektora publicznego otwierają się na współpracę. W Radomiu prowadziłam projekty coachingowe i szkoleniowe dla firm (m.in. Millward Brown, Infinitech, Taxback.com, Fanfar PR, Planeta), instytucji publicznych oraz współpracowałam z organizacjami tj. Centrum Organizacji Pozarządowych, Radomskim Centrum Przedsiębiorczości, Mazowieckim Samorządowym Centrum Doskonalenia Nauczycieli oraz licznymi organizacjami pozarządowymi.

W Radomiu coaching cieszy się dużym zainteresowaniem wśród osób prywatnych. Trafiają do mnie zarówno menedżerowie wyższego szczebla, którzy pragną rozwinąć swoje kompetencje przywódcze, jak również osoby, którzy myślą o zmianie swojej dotychczasowej ścieżki zawodowej. Jest też grupa klientów, która szuka wsparcia w życiu osobistym w związku z okolicznościami, które zaszły w ich życiu.

Ponadto od 2015 roku prowadzę inicjatywę dla pań interesujących się rozwojem osobistym: „Spotykalnię Rozwojową”. Spotykamy się dwa razy w miesiącu, by wspólnie uczyć się, dyskutować i dzielić doświadczeniami. Tematyka zajęć obejmuje m.in. naukę wyznaczania sobie celów, poznawanie własnego modelu osobowości, komunikację interpersonalną, różnorodność ról zespołowych oraz inne, zgłaszane przez uczestniczki, interesujące je zagadnienia.

  • Dziękujemy za interesujące i wyczerpujące odpowiedzi.